Umarł pewien wuj z rodu
Jak zrobić kickflipa |Kanapy |ładowarki„Umarł pewien wuj z rodu Van Goghów i pozostawił Theowi mały spadek. Ponieważ Vincent pragnął koniecznie mieć przy sobie Gauguina, Theo postanowił oddać połowę spadku na wyposażenie pokoju Gauguina i jego podróż do Arles. Vincent był wniebowzięty. Natychmiast powziął nowy pomysł ozdobienia ścian. Postanowił wymalować dwanaście panneaux przedstawiających wspaniałe słoneczniki Arles — symfonię w kolorze żółtym i błękitnym.
Lecz i teraz nawet, chociaż koszty podróży miały być pokryte, Gauguin nie entuzjazmował się zgoła jazdą do Arles. Z pewnych przyczyn, które dla Vincenta pozostały tajemnicą, wolał marnować czas w PontAvcn. Vincent starał się gorliwie ukończyć dekorację ścian i przygotować pracownię na przybycie mistrza.
Znowu była wiosna. Krzewy oleandrów w ogrodzie zakwitły szczodrym przepychem kwiatów. Uginały
się pod brzemieniem nowego i przekwitającego kwiecia, ich niewyczerpana zieleń odradzała się bez przerwy.
Vincent raz jeszcze władował sobie sztalugi na plecy i wyszedł na poszukiwanie słoneczników do dwunastu panneau. Koloryt zoranych pól przypominał mu chłopskie saboty. Na niezapominajkowym niebie widniały białe plamki obłoków.
O wschodzie słońca Vincent malował słoneczniki na wysokich łodygach. Kilka wziął do domu i namalował je w zielonej wazie.“(4)
Betsson |hotele zakopane |bory tucholskie