Randki internetowe |Kitesurfing |zakłady sportowe

za mną i popycha pistoletem

Bwin |miedź |pozycjonowanie

„za mną i popycha pistoletem. Znalazły się jeszcze dwa mundury z roześmianymi gębami. Zadowoleni, że nareszcie udało im się kogoś złapać. Zbliżam się do szafy, ojciec Reli mruga do mnie porozumiewawczo. Już pani Anna wyjmuje wódkę i jeszcze coś — przyjęcie dla mundurów. Wycofuję się co prędzej do kuchni.
— To ich nadało! Zeżrą koguta, czym przyjmiemy pana Józka na pożegnanie Niech się udławią.
Matka Reli, pani Anna, jest nadzwyczajną kobietą. Uwinęła się szybkc z gościną. Żandarmi zeżarli koguta, popili, postrzelali na wiwat w podwórzu i zapomnieli o mnie. Wytoczyli się w uliczki. Henia i Alinka pobiegły zasięgnąć wiadomości. Jeszcze kilka strzałów, potem wszystko ucichło. Po pół godzinie wracają dziewczynki Niemców już nie ma. Kogo zabrali, nie wiadomo, ale samochody były pełne. Schodzi Rela z koleżankami.
Wkrótce pojawia się zadyszany Józek na rowerze. Pędził tak w strachu o mnie i z radosną nowiną na lubartowskiej szosie „łapacze" wpadli na gwoździe, wozy musiały stanąć. Młodzież rozproszyła się natychmiast. Kto to zrobił Zrobiło się. Zaczynamy bodaj... od gwoździ.
3 kwietnia 1940 roku.
Żegnam Annę i Wacława Skrobowskich — rodziców Reli, potem jej siostrzyczki. Dobrze mi tu było. Przekazuję Jankowi i Reli adres Aleksandra, będą kontaktować się z nim, poprowadzą dalej „robotę".“(14)

<<<< stronnictwami które wchodziły | - Występuję tylko jako >>>>

bilety lotnicze |Pogoda |pozycjonowanie kraków